Chrystus neo-becny w dyskursie politycznym. środa, kwi 11 2007 

Jak informuje ulotka rewolucyjna – dziennik “Metro”:

Ot, i mamy kolejny już spis pomysłów polityków, którymi ma się kierować każda polska rodzina dla jej i państwa dobra. Dokument, do którego dotarło “Metro”, a który LPR nazwała Kartą Praw Polskich Rodzin, jest już w Sejmie i jutro zajmie się nim komisja rodziny i praw kobiet. Już wiadomo, że najgoręcej posłowie będą debatować nad słowami papieża Jana Pawła II”.

Ten faszystowsko – klerykalny dokument ma wg redaktorów zawierać takie przerażające treści:

• Rodzina powinna być oparta na małżeństwie kobiety i mężczyzny;

• jej misją jest przekazywanie życia i wychowywanie potomstwa;

• związki pozamałżeńskie nie mogą być stawiane na równi z zawartymi małżeństwami „we właściwy sposób”;

• rodzice mają prawo do wychowywania seksualnego w domu, a nie w szkole;

• w realizacji celu rodzinie może zaszkodzić sterylizacja, aborcja i antykoncepcja;

• rodzina nie powinna godzić się także na zapłodnienie in vitro i badania naukowe na ludzkim płodzie.

Straszne, prawda?

“Można bagatelizować, że to tylko pomysły” - ostrzegają czujni redaktorzy - ” zresztą co do których wątpliwości mają nawet koalicjanci”.

Na potwierdzenie tych słow redaktorzy sięgają po opinie ekspertów. Nic dziwnego, każdy “profesjonał” tak robi! To że ekspertami od spraw wiary u szechterystów są księża moderniści juz przerabialiśmy. W końcu Kościół musi być nowoczesny. Reszta to godny ogardy zaścianek i “przedwojnna pobożność” oraz “Jan Paweł II o horyzontach godnych “wiejskiego proboszcza” jak pisał wybitny teolog o. Obirek.

W tym kontekście wyważona acz pozytywan w treści jest wpowiedź ks. Bonieckiego z ”Tygodnika Powszechnego”:
Dobrze, że włączają się politycy w sprawy rodziny, interesują się jej rozwojem, bo ta niestety podlega destrukcji. Uchwalenie polskiej karty praw rodziny traktuję jako włączenie się w ideę uchwaloną przez Watykan. Nie jest to nic złego i dobrze, że zauważana jest nauka Jana Pawła II. Unikałbym jednak wpisywania tego wszystkiego do konstytucji. Forma uchwały w zupełności wystarczy”.

Tymczasem ”Ks. Dariusz Kowalczyk, prowincjał zakonu jezuitów” (tożsamy z ojcem Dariuszem Kowalczykiem prowincjałem Prowincji Polski Pólnocnej Towarzystwa Jzeusowego - przypis Krzyzowiec) ubolewa:

Karta Praw Rodziny to dokument watykański i jest uznawany przez wszystkich katolików. Wprowadzenie własnej Karty przez Polskę może mieć tylko wymiar symboliczny. Bo faktycznie, źle się dzieje z rodziną, ale nie podoba mi się, że zwłaszcza w polskim prawodawstwie w obronie trwałości rodziny od razu politycy chcą się odwoływać się do Jezusa i słów Jana Pawła II. 

Do kogo więc winniśmy się my, katolicy odwoływać w dyskursie polityczym, w preambule do Konstytucji R.P. i tzw. ”konstytucji ełropejskiej”? Pewnie do ”cywilizacji antycznej i oświecenia” ?

“Szukac i znajdować Boga we wszystkim” taka dewiza przyświeca stronie internetowej kierownej przez o. Dariusza prowincji.

Jezus nazywał siebie Drogą Prawdą i Życiem . Czy jest również Drogą Prawdą  Życiem dla ”prezbitera” drogi neokatechumenalnej o. Dariusza? Czy może jest nim inny ”absolu

t”? Ojciec Dariusz dakleruje, że “Lubi neokatechumenat“. Czy “lubi” Jezusa, czy chce jego marginalizacji?

Redaktorom ”Metra” fanom neo i o. Dariuszowi polecam zmówienie od czasu do czasu litanii do pewnego świetego -symbolu przedwojennej pobożności, której tak bardzo nienawidzą. Co ciewkawe ów symbol był także jezuitą a jego prochy znajdują się w kościele oo. jezuitów w Warszawie.

Pópule meus, quid feci tibi? Aut in quo contristávi te? Respónde mihi środa, kwi 11 2007 

crucifictio

Póstea sciens Iesus quia ómnia consummáta sunt, ut consummarétur Scriptúra, dixit:
+ Sitio.
C. Vas ergo erat pósitum acéto plenum. Illi autem spóngiam plenam acéto, hyssópo circumponéntes, obtulérunt ori eius. Cum ergo accepísset Iesus acétum, dixit:
+ Consummátum est.
Et inclináto cápite trádidit spíritum.

Maria Kaczyńska – studium pewnej partii poniedziałek, mar 19 2007 

Notowania Marii Kaczyńskiej idą w górę! Idą konsekentnie ku zdumieniu “ałtorytetuf” z lewej strony które zdążyły już wyszydzić Panią Prezydent za brak urody (na marginesie – pp. Środa, Waniek i Sierakowska też do urodziwych nie należą, ale de gustibus…) rzekome nie udzielanie się w życiu publicznym i brak medialnej ogłady, tak ukochanej u Wielkiej Matki Jolanty.

maria kaczynska

Cenię sobie Panią Przezydent za jej grację i urok osobisty (z zastrzeżeniem że “de gustibus ..” oczywiście). Cenię sobie jej polityczny instynkt i wpływ na męża, po kórym wnioskuje, że wbrew pozorom w Parze Przeydenckiej to Pani Prezydentowa gra pierwsze skrzypce.
Zastanawia mnie tylko, że notowania Pani Przeydnt idą w górę nie tylko u mnie, ale o zgorzo, u onych “ałtorytetuf” , o których mowa wyżej. Okazuje się bowiem że dla Salonu Pani Prezydentowa jest bardziej swoja (czytaj postępowa) niżby się wydawało.

Najpierw były komentarze wujów “dobra rada” zza Odry – Pani Prezydentowa jest “gut” bo z męża eurosceptyka zrobiła “ostrożnego euroentuzjastę”. W ogóle to Pani Prezydentowej nikt nie docenia, ale jeszcze chyba pokarze wszystkim że jest graczem prawie niezależnym.

No i przyszedł 8 marca, są wiązanki goździków i prezenty, jest spotkanie w Pałacu Preszydenckim, na które para Przedencka zaprasza czołowe postępowe dziennikarki na czele z oberredaktorką Osiecką. Pani Prezydentowa podpisuje w ich obecności apel do parlamentarzystów, by nie zmieniali ustawy zasadniczej tak, by w konsekwencji wprowadzić całkowity zakaz aborcji.. (cytuję za (der) Dziennikiem). Potem rozpętała się burza – o. T. Rydzyk wyraził zaskoczenie – bo swoja okazała się “cudza”, GazWyb – toże, ale w innym tonie, bo okazało się że “swoja”. Potem Pan Prezydnet był oburzony, że obrażono Pania Prezydentową, media postępowe łaczyły się w tym oburzeniu.

CZy można być konserwatystą i katolikiem tylko trochę? Widać można, pod warunkiem że się jest “chadekiem”. To modne określenie zrobiło karierę. Jest bardzo chwytliwe – zrobiło karierę o wiele większą niż takie wyrażenia jak “powiem prawie całą prawdę”, “kocham cię trochę”, “wierzę ci ale tylko częsciowo”. Być chadekiem to znaczy pokazywać się w kościele, głośno mówić o tym, że się jest katolikiem ale na każdym kroku podkreślać swoją postępowość i odcinać się od “przedwojennej pobożności” “Ciemnogrodu” i klerykalizmu.

Chadek może powiedzieć -” tak -jestem katolikiem, ale chcę by kobieta miała prawo wyboru co robi ze swoim ciałem” , ” Europa nie jest klubem chrześcijan. Jeżeli jest jakimś klubem, to klubem wartości podstawowych”, “wierzę gorąco, ale nie chcę narzucać się z krzyżem w miejscu publicznym, żeby nie obrazić uczuć religijnych innowierców i ateuszy. Chadek podchodzi do Kościoła w sposób instrumentalny, traktuje Go jak element a nie punkt orientacyjny w swojej ideologicznej układance.

Pani Maria Kaczyńska i w ogóle rodzina Pana Prezydnta to piękny przykład na to, czym jest w istocie środowisko skupione wokół braci Kaczyńskich.

Z jednej strony niby prawicowe – chętnie opowiadające się za obniżeniem podatków, uwolnieniem przedsiębiorców z kajdan fiskusa, walczace o ochronę życia występujące przeciwko promocji zboczeń i opowiadające się za przywróceniem kary smierci.

Z drugiej strony to środowisko lewicujące – obok promocji przedsiębiorczości – tzw. wrażliwość społeczna, rozdęte przywileje branżowe i dyktatura związków zawodowych.

Wreszcie Przezydent , który niby jest za karą śmierci i przeciwko pełzającej tęczowej rewolucji – ale nikomu nie zamierza narzucać swoich poglądów.

Konserwatysta, który opowiada się przeciwko wpisaniu ochrony życia do Konstytucji R.P. ?
Chyba jednak rację miał o. T. Rydzyk mówiąc o politycznej schizofrenii braci Kaczyńskich. Zresztą – zakłądając, że PiS jest chdecki mamy wreszcie pewność, że nic nie dzieje się przez przypadek i że posłowie Górski i Zawisza to tylko konserwartywan wisienka na torcie.

Patrząc na środowisko PiS zupełnie z boku, nie trudno odnieść wrażenia, że przypomina ono podwórkową ekipę Stefka Burczymuchy. Stefek to taka postać z bajki dla dzieci, który chwali się wszem i wobec jaki nie jest dzielny, ile to nie może ale w gruncie rzeczy to pokojowo usposobiona do świata poczciwina.

PiS rozpoczyna zawsze od wysokiego C – zlikwidujemy, rozliczymy, obniżymy, ułatwimy, zaostrzymy etc. Ktoś kto rzuca takie hasła winiem mieć nie tylko spójny i logiczny program ale nadto kadrę potrzebną do jego realizacji. Tymczasem nasze Stefki nakrzyczą się, zaczną robotę a potem zachowują się z gracją godną słonia w skłądzie porcelany.Finalny efekt jest tylko żałosnym odbiciem początkowego planu, konstrukcja jest chwiejna i rozwali się w drobny mak przy byle wietrze.

Przykład – reforma wymiaru sprawiedliwości i korporacji prawniczych. Czy nie lepiej było zagrać w większą gracją i nie prowadzić ofensywy na wszystkich frontach? Czy nie lepiej było przygotować całościowy plan naprawy trzeciej władzy a potem konsekwentnie go realizować bez wojny szarapanej i “podśmiechujek” ze szczyla – ministra na korytarzach sądowych, w zaciszach kancelarii w zadymionych pokojach sędziowskich i prokuratorskich?

Drodzy rządzący! Tak naprawdę cały ten Układ to tylko krzykliwa myszka udająca tygrysa. Proponuję więc lekturę ostatnich wersów przywołanego na wstępie wiersza Marii Konopnickiej.

Idzie ojciec, służba cała,
Patrzą… a tu myszka mała
Polna myszka siedzi sobie
I ząbkami serek skrobie!..

taca na meczet -grzech przeciwko 1 przykazaniu poniedziałek, mar 12 2007 

Katolicki proboszcz z Kolonii w Niemczech zamierza przeznaczyć datki zebrane podczas najbliższej mszy na budowę meczetu.

To jasne, że im pomożemy – oświadczył Frank Meurer, odnosząc się do zapowiadanej budowy wielkiego meczetu. Podkreślił, że plany te poparły władze jego parafii św. Teodora.

Pomysł budowy meczetu w dzielnicy Ehrenfeld poparły też miejscowe władze polityczne. W budynku ma się mieścić m.in. siedziba organizacji Turków muzułmańskich Ditib.

Imamowie z Ditibu to bardzo wykształceni, rozsądni, mili i współczujący ludzie, którzy fantastycznie pracują z młodzieżą. Wiele się do nich uczymy, i na odwrót – zapewnił proboszcz, który chciałby zebrane datki przeznaczyć na wyposażenie meczetu, np. na zasłony.

Credo in Unam, Sanctam et Apostolicam Ecclesiam? Niekoniecznie! piątek, mar 9 2007 

Czy można być hierarchą Kościoła i nie podzialeć tego punktu credo nicejsko-konstatynoipolskiego?Czy można być księciem Kościoła, w który się nie wierzy?Czy można być biskupem Kośioła w który się nie wierzy?Czy można być kapłanem, kóry nie wierzy w sój Kościół?Czy można być Katolikiem i nie wierzyć w Kościół? kard. lehamann*

Można!

Pod warunkiem, że nazywa się ks. Karl kard. Lehmann.

Ks. Kardynał złożył swoją podczas programu radiowego “Między niebem a piekłem – czy jest życie po śmierci?”w stacji radiowej “Südwestrundfunk”. Hierachę do tych wyznań skłoniła obecność “braci w niewierze” w Kościół – budysty Nonne Bhikshuni Tenzin Wangmo oraz przewodniczącego antyreligijnej fundacji im. Giordano Bruno (sic!!!) – Michaela Schmidta Salomona.

Jak podaje za artkułem zamieszczonym w www.kreuz.net portal www.kosciol.pl Kard. Lehmann dwukrotnie zaparł się wiary w dogmaty Kościoła katolickiego, gdyż po jego pierwszym oświadczeniu, redaktor prowadzący dyskusję z niedowierzaniem poprosił niemieckiego biskupa o wyraźne powtórzenie wypowiadanych słów. Próbując wyjaśnić swoje wystąpienie, Lehmann zaznaczył, że Kościół należy zawsze do tak zwanego drugiego porządku poniżej Boga. Jest on tylko środkiem do celu. Któregoś dnia Kościół przeminie. Mówienie o wierze w Kościół w takim znaczeniu jak o wierze w Boga, oznacza cofnięcie myśli teologicznej o stulecia wstecz.

Co ciekawe, na słowa kardynała zareagował ze zdziwieniem jego rozmówca – ateista Michael Schmidt-Salomon, który powołując się na słowa Credo – “Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”, nie potrafił zrozumieć, jak można być jednocześnie biskupem katolickim i nie wyznawać katolickiej wiary.

Zaiste wielki post skłąnia do takich wyznań!!!

No cóż. Widać ojcowie Soboru zamiast mieszać mętną i nadgniłą wodę Renu z majestatycznym Tybrem powinni wpuścić północnoeuropejski ściek na żyzną ziemię protestanckich Niderlandów. Tam wydałby stukrtony i tysiąckrotny plon herezji w herezji – “katolicyzmu” bez Kościoła.

a na koniec zagadka, proeuropesjka bo po nagielsku:

Kliknij na link

who is this guy in the middle, wearing the ugly suite?

Is it officer Barbrady? mr Garrison, or Jimbo? Or the 1991 Denver Broncos?

Nie! To ksiądz a w dodatku arcybiskup, a na dokładkę kardynał Kościoła katolickiego. Niestety, nie wierzy w firmę którą repreznetuje… niemożliwe?

Rocznica śmierci śp. Ludwika XVI Króla Francji i Nawarry poniedziałek, sty 22 2007 

“Ja Ludwik Szesnasty, Król Francji będąc od ponad czterech miesięcy zamknięty razem z moja rodziną w wieży Temple w Paryżu przez tych, którzy byli moimi poddanymi, całkowicie pozbawiony jakiejkolwiek łączności z moja rodziną, ponadto wplatany w proces, którego wyniku z powodu zacietrzewienia ludzi nie sposób przewidzieć i który nie znajduje żadnego pretekstu ani środka w obowiązującym prawie, mając tylko Boga za świadka moich myśli, do którego mógłbym się zwrócić – deklaruję w Jego obecności Moje ostatnie wole oraz poglądy.”

testament Ludwika XVI

Król Ludwik XVI zmarł 21 stycznia 1793 r. o godzinie dziesiątej rano. Wraz z nim odeszła dawna Francja, córa Kościoła i ostoja Wiary. Wskrzeszona na krótko w okresie restauracji była tylko cieniem samej siebie, postrewolucyjną karykaturą przywróconą na bagnetach pruskich, rosyjskich i angielskich żołdaków.

Wile złego o “obywatelu Kapet” możemy przeczytać na łamach ksiązek historycznych i opracowań wychwalającyh pod niebiosa Rewolucję, która “ruszyła bryłę z posad świata”. Świadectwo o poglądach współczesnych na rodzinę króelwską i tamte brzemienne w skutkach wydarzenia 1793 r. daje najnowszy film “Maria Antonina” w reż. Sofii Coppola.

Pomijając jakim nieudolnym i słabym władcą był król Ludwik XVI, uwięziony od świata i zbuntowanych poddanych, jak Jezus w Ogrojcu podyktował swój polityczny testament będący świadectwem wielkiej wiary i gorliwości, godny arychrześcijańskiego króla. Być może ostatniego takiego monarchy w dziejach Europy.

Proces króla to również jak zauważył Piotr Semka w w felietonie z 16 stycznia 2003 r. zamieszczonym na stronach “Christainitas” przygrywka do innych procesów, w których rolę oskarżyciela i sedziego odgrywa Rewolucja, a podsądnym a potem skazanym jest osoba oskarżona o Wiarę, która najczęściej ponosi męczeńską smierć lub długoletnie więzienie.

Ostatni car Rosji Mikołaj II jest świętym prawosławnym (patronuje m.in. parafii prawosławnej w Białowieży

Módłmy się o beatyfikację króla – Męczennika Ludwika XVI Burbona!

Prawda nas wyzwoli… rzecz o J.E. abp. St. Wielgusie czwartek, sty 11 2007 

Pisze te słowa już w momencie gdy jes po wszystkim. Arcybiskup metropolita Warszawski Stanisław Wielgus był tajnym wpsólpracownikiem komunistycznej peerelowskiej bespieki. Już po Mszy Dziękczynej jaka odbyła się w miejsce ingresu, płomienej homlii J.Ekscelencji Prymasa kardynała Józefa Glempa i fali komentarzy jakie przeoczyły sę przez Polskę i Eurpę od prawa i lewa.
1. Prawda was wyzwoli.

Niestety, abp Wielgus nie zdobył się na szczerość i wyznanie win. Mało tego w agresywny sposób w naczelnym organie wyznawców herezji szechteryzmu-michnikizmu, niesławnej GazWybie wyrazi uznanie dla podejścia antylustracyjnych hungwejbinów do tematu, wyraził ubolewanie, że atak wyszedł od ludzi związanych z Kościołem. Monsigniore Wielgus żarliwie zadawał kłam plotkom o swej agenturalnej przeszłości, bił się w pierś, że owszem „coś tam” podpisał, ale i tak nikomu złego nic nie zrobił.

Jasne. Przecież współpraca , jak to miał się wyrazić „grey” niezależnego eksperta ze smutnymi panami z SB nie mogła nikomu zaszkodzić. Każdy TW” nie pisał przeciez rzeczowych raportów na konkretne osoby, tylko umiał , cytując nieśmiertelnego Jana Dobrowolskiego z serialu „Nie ma róży bez ognia” „ogólnie naświetlić sytuację międzynarodową”? Smutni panowie winni zatem zlikwidować opłacaną przez esort sieć agentury i zacząć czytać prasę i słuchać radia, również spoza krajów demokracji ludowej. Wyszłoby taniej, łatwiej i przyjemniej.

Czy aby kwestia „prawdy” w Kościele schodziła na dalszy plan? Nie mówię tu o publicznych ekspiacjach , przeprosinach za holokaust, inkwizycje, wyprawy krzyżowe a wreszcie za katolickość i ortodoksję Kościoła, co miało miejsce wielokrotnie po II Soborze Watykańskim.

Jak słusznie zauważył Adam Wielomski na marginesie ujawnionej współpracy ks. Czajkowskiego, „cechą charakteryzującą modernizm jest bowiem brak poczucia pewności posiadania przez Kościół prawdy. Duchowny tego rodzaju uważa, że prawda jedynie „trwa” w Kościele, ale rozsiana jest także po innych systemach religijnych i filozoficznych. Prawda jest przeto relatywna, ma charakter historyczny; nie jest pewna i niewzruszona, należy ją ustalać w procesie „dialogu” pomiędzy różnymi orientacjami. (…) Jeśli duchowny nie ma poczucia bezwzględnej prawdy głoszonej przez Kościół i „dialoguje” z herezją, to jak się będzie zachowywał w obliczu spotkania z komunistyczną SB? Naturalna jest tu także skłonność do „dialogu”. (por: http://prawica.net/node/3648).

Oczywiście pomiędzy modernistą ks. Czajkowskim a „konserwatystą” abp. Wielgusem leży przepaść nie do przeskoczenia, (no bo „gdzie Rzym a gdzie Kry…” przepraszam, „Izrael” drogi księże Czajkowski) ale czy to aby ten relatywizm prawdy nie był katalizatorem rozmaitych rozmów z diabłem, współpracy jako niezależny ekspert”?

Brak mi wiedzy na temat poglądów abp Wielgusa w okresie jego współpracy z Ubolami, więc to tylko moje spekulacje.

2.Prymas i nuncjusz apostolski.

J.E. ks. Prymas kard. Józef Glemp po raz kolejny dowiódł, że nie dorasta do pięt swojemu wielkiemu poprzednikowi Prymasowi Tysiąclecia. W godzinie próby dla Kościoła zupełnie niepotrzebnie uciął wszelką krytykę i zaatakował dziennikarzy którzy całą sprawę ujawnili w sposób mało ewangeliczny. W niedzielny kazaniu, po ukazaniu abp. Wielgusa w roli Hioba naszych czasów skrytykował ideę lustracji a akta esbeckie nazwał „świstkami papieru”.

Najprawdopodobniej, jak spekulując media Nuncjusz apostolski J.E. ks. abp. Józef Kowalczyk jest odpowiedzialny za próbę zamiecenia sprawy pod dywan.

„Grupa prymasowska” po śmierci Sługi Bożego papieża Jana Pawła II straciła „nadprymasa”, który z Watykanu kierował także Polskim Kościołem. Zarówno ks. Prymas jak i nuncjusz apostolski a tym bardziej kardynał metropolia krakowski nie mają choćby połowy charyzmy, instynktu politycznego i zdrowego rozsądku.

A przecież sprawa abp. Wielgusa byłą szansą na oczyszczenie Kościołą w spośób szybki i sprawny – na modłę starej dobrej inkwizycyjnej szkoły. Wyposażenie inkwizytorów – śledczych z Komisji Historycznej działających we współpracy z IPNem w szerokie kompetencje, zaangażowanie odpowiednich środków ludzkich (nie wierzę, że brak ich w Kościele o najsilniejszym liczbowo duchowieństwie w Europie!) i finansowych. Obyłoby się może bez śledztw i przesłuchań bo przecież nie o to chodzi. Trzeba tylko odwagi naszych pasterzy by powiedzieli głośno – tak paktowałem z diabłem, tak jestem winny, zdaję się a osąd Boga i Jego Oblubienicy Kościoła!

3. Wybaczenie

Ja osobiście wybaczam J.E. abp. Wielgusowi współpracę z diabłem. To ludzka rzecz błądzić. Sam fakt podjęcia takiej współpracy absolutnie nie dyskwalifikuje go jako kapłana i człowieka. Chodzi jednak o ta Prawdę, na temat której tyle słów wylałem na wstępie. I jej zatajenia ks. abp. nie sposób wybaczyć. I tylko to zatajenie dyskwalifikuje go na pierwsze stanowisko w polskiej hierarchii kościelnej.

O ile wiem Kościół w Polsce nigdy nie ogłosił amnestii dla czarnych owiec w swoich szeregach. Przeciwnie – podkreśla konieczność rozliczenia się z przeszłością i powołuje Komisje Historyczne w celu takiego samorozliczenia i samooczyszczenia. Tak jest przynajmniej w teorii.

W praktyce w sprawie J.E. Wielgusa włodarze Kościoła w R.P. odwrócili kolejność wybaczenia i okazywania miłosierdzia. Zamiast oskarżyć, osądzić, wymierzyć karę i na końcu wybaczyć biskupi bez względu na treść dokumentów wybaczyli Jego Eminencji i oskarżyli oszczerców z „Gazety Polskiej” o brak miłosierdzia, szkodzenie Kościołowi i Bóg wie co jeszcze.

4. skutki – „katolicki antyklerykalizm” i upadek Kosioła w Polsce?

Trudno nie odnieść wrażenia że niektórych komentatorów z prawej strony ścieżki poniosło (o tych z lewej, jako zawodowych kłamczuchach pisał nie będę inaczej jak tylko „propagandyści”).

Poniosło też niektórych duchownych , zwłaszcza tych którzy jak diabeł wody świeconej boją się sutanny. Ojcowie Bartoś im Oszajca pletli po różnych GazWybach brednie o demokratyzacji Kościoła, która jakoby „musi” być skutkiem „afery Wilegusa”. Smutne że w tym tonie wypowiadają się kapłani „wywodzący się” (mam wątpliwości czy nadal „należący”) do zakonów- tradycyjnych ostoi Kościoła papiestwa- dominikanów i jezuitów.

Wielu katolików w wersji „soft” zapewne odwróciło się od Kościoła i jego pasterzy, czytaj zwyczajnie obraziło się na Boga. Skoro jednak byli w Kościele jedną nogą to zabranie z jego wnętrza drugiej Kościołowi nie zaszkodzi.

Ucierpiał etos Kościoła, jako instytucji niezłomnej, Ostoi Polskości podczas zaborów, czerwonej i brunatnej okupacji oraz w okresie PRLu. To źle kiedy hierarchia Kościelna, już nie tylko czołowi moderniści w osobach J.E.J.E. abp Życińskiego i abp Gocłowskiego ale cały dziwny pozakanoniczny twór zwany „ Konferencją Episkopatu Polski” atakuje potrzebę przeprowadzenia lustracji. Źle, kiedy jednym tonem z GazWybem i illumminatii z Wielkiego Wschodu wypowiada się o. Rydzyk i Radio Maryja, abp. Życiński i ks. kardynał Józef Glemp, szechterowcy z lewa i postendecy z LPRu.

Prawdy nie da się ustalić w postępowaniu sądowym. Zresztą – w procesie cywilnym i karnym dąży się do poznania prawdy materialnej. Poznania nie jednoznacznego ustalenia, gdyż żaden ziemski sąd nie jest w stanie jej ustalić w sposób ostateczny i niepodważalny. Wierzę mocno, że Kościół, również jego Polska część stoi na straży depozytu wiary i depozytu Prawdy.

Tą Prawdą jest Jezus Chrystus i on najlepiej we jaki charakter miały kontakty abp Wielgusa z bezpieką. Abp Wilegus wypar się te prawdy jak św. Piotr, któremuzbawiciel wybaczył. Wierni w Polsce też wybaczyliby, gdyby biskup przyna się do winy i wyrazł skruchę lub pzynjmniej ubolewanie a ei szedłw zparte.

A tak stało się źle dla Kośioła i dla Polski. Już jak donos niezrównany w rewolucyjnym zapale szechterszczyzna „Dążąc do zdemaskowania komunistycznej przeszłości, polska prawica katolicka sama się zdemaskowała – pisze w czwartkowym numerze dziennika “Guardian” brytyjski historyk i publicysta Timothy Garton Ash. Ash ocenia, że skutkiem skandalu wokół arcybiskupa Stanisława Wielgusa jest “rozbicie w drobny mak spłyconej, czarno-białej wizji przeszłości stworzonej przez bliźniaków Kaczyńskich, Radio Maryja i im podobnych”.

Niestety drogie misie – Kościół istnieje 2000 lat. Grand Orient dziesięć razy krócej, nie mówiąc już o żałosnych jego kreaturach i epigonach które ledwie przeżyły pól wieku.

intronizacja Chrystusa Króla w Polsce? środa, gru 20 2006 

 Czy Sejm dokona uroczystego aktu Intronizacji Chrystusa Króla?

christo pantocratorwg informacji dzisiejszej „Rzepy” grupa 46 posłów z PiS, LPR i PSL, podpisało się pod projektem uchwały w sprawie Intronizacji Chrystusa Króla. Dokument trafił właśnie na biurko marszałka Sejmu Marka Jurka.

Do inicjatywy chłodno podchodzi Episkopat, Abp Marian Gołębiewski, przewodniczący działającego przy episkopacie zespołu ds. społecznych aspektów intronizacji Chrystusa Króla, o inicjatywie poselskiej dowiedział się od “Rz”. Popiera pomysł, ale podchodzi do niego nieufnie. – O tym, że w tej sprawie jest ruch w narodzie, to wiem, bo dużo listów dostaję. Ale o tym, że posłowie opracowali projekt, dowiaduję się od pani. To bardziej dziedzina Kościoła niż poselska.

Nie rozumiem jak można dokonać bardzie uroczystego aktu Intronizacji jak w uroczystej uchwale sejmowej.

Oczywiście opozycja, ustami pięknego Olejniczaka grzmi o „Państwie wyznaniowym”. Już widzę oczyma wyobraźni debatę sejmową, widzę posłaGadzinowskiego silącego się w Sejmie na jakąś ateistyczno – seksualną szopkę, widzę tłustego Kalisza rozpływającego się na sejmowej mównicy na łżewartościami „ełropejskimi” widzę herr Tuska i innych „lajtowych” katolików mówiących o potrzebie rozdziału tego co boskie i tego co cesarskie, wreszcie widzę wykrzywione w ironicznym uśmiechnięte twarze Lisa i Olejnik, sepleniąca Szczukę i naspidowanego Wojewódzkiego, szydzących w telewizorze z największych świętości.

Sprawa ta niepokoi również pomysłodawców uchwały:

- Boimy się, że podczas sejmowej dyskusji nad uchwałą zostaną splugawione największe świętości – mówi wprost jeden z inicjatorów uchwały Artur Górski z PiS.

Jednak tuż przed świętami posłowie nabrali odwagi. Liczą, że krytykę opozycji złagodzi bożonarodzeniowy nastrój. – Może podejdą do sprawy jak chrześcijanie, a nie tylko jak politycy? – mówią o opozycji politycy PiS.

Czy warto? Warto!

Uchwała taka miałaby charakter precedensowy, mogłaby stanowić wzór dla innych krajów no i siarczysty policzek dla zniewieściałego i zadufanego w swoim homo-hedoniźmie Zachodu. Drugi raz taka okazja może się nie powtórzyć.

Przypomnijmy, że postulat Intronizacji Chrystusa Króla wyszedł od objawień jakich doznała prosta dziewczyna, pielęgniarka w szpital św Łazarza w Krakowie i niedoszła Klaryska Służebnica Boża Rozalia Celakówna.

Od września 1937 roku Rozalia otrzymuje szereg proroczych wizji, w których żądania Jezusa wobec Polski i świata zostały bardzo wyraźnie sprecyzowane. Istotę tych objawień można sprowadzić do warunku: jeśli Polska chce ocalić siebie, musi uznać Jezusa swym Królem w całym tego słowa znaczeniu poprzez Akt Intronizacji. Ma być on dokonany przez cały Naród, a w szczególności przez władze państwowe i kościelne, które w imieniu Narodu mają wspólnie dokonać w sposób uroczysty tego Aktu. W następstwie za przykładem Polski pójdą inne narody i także one dokonają Aktu Intronizacji Jezusa na swego Króla. Wszystkie narody, które nie uznają Jezusa swym Królem, zginą.

Ponieważ pojawienie się żądania, by Polska uznała w sposób oficjalny i uroczysty, poprzez Akt Intronizacji, Jezusa swym Królem, zaskakiwało swą oryginalnością i wiązało się z ogromnymi trudnościami w jego realizacji, dlatego Pan Jezus jeszcze wielokrotnie zwróci się do Rozalii w słowach bardzo łagodnych, lecz stanowczych: “Powiedz, moje dziecko, ojcu, by napisał w tej sprawie do Prymasa Polski. Teraz jest najodpowiedniejsza chwila, trzeba korzystać z czasu łaski”.

Modlitwa do Chrystusa Króla

Panie, Jezu Chryste, uznajemy Cię Królem wszechświata. Wszystko, co się stało, dla Ciebie jest stworzone. Wykonuj nad nami wszystkie Twoje prawa. Odnawiamy przymierze zawarte przy chrzcie świętym, wyrzekamy się grzechu i szatana i wszystkiego, co prowadzi do zła. Przyrzekamy żyć w wolności dzieci Bożych, a nade wszystko zobowiązujemy się działać w tym kierunku, aby zatriumfowały prawa Twojego Królestwa, Królestwa prawdy, sprawiedliwości, miłości i pokoju. Amen.

odnośniki: Biuro Postulacji Służebnicy Bozej Rozalii Celakówny

„B’nai B’rith International” z audiencją u Benedykta XVI środa, gru 20 2006 

 Jak 18 grudnia br. doniosło Radio Watykańskie papież przyjął na audiencji przedstawicieli  organizacji „B’nai B’rith International”(hebr. Synowie Przymierza).

Jak informuje serwis internetowy Radia organizacja ta powstała w USA w roku 1843 celem troski o żydowską tradycję i walki z antysemityzmem. Benedykt XVI przypomniał, że jej przywódcy od czasów soborowej deklaracji Nostra aetate wielokrotnie odwiedzali Watykan.

Papież w ciepłych słowach zapewni o potrzebie “pogłebiania dialogu” przez wszystkich “ludzi dobrej woli” . Wyraził również nazieję na rychły pokój
w Ziemi Świętej.

Żeby nie być posądzony o antysemityzm (wszak sprawa dotyczy Narodu-Którego-Imienia-Nie -Będziesz-Brał-goju-Na-Daremno), nie krytykujmy zajadle tych śaitłych ludzi, ale zastanówmy się nad charketrem owej wpływowej i zasłuzonej dla “ekumenizmu” organizacji.
Przypomnę, że do niej należał (należy?) izraelski odpowiednik
posła Łyżwińskiego – prezydent Izraela Mosze Kacaw.

Siląc sie na obiektwizm znalazłem w internecie informację o bardzo ciekawej rozprawie doktorskiej napisanej w 2004 przez dr Annę Kargol z Uniwersytu Jagiellońskiego na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych, Instytut Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych, promotor Prezydent Jacek Maria Majchrowski prof. dr hab. (Uniwersytet Jagielloński).

W krótkim resumé możemy przeczytać, że “Organizacja była komórką międzynarodowego Zakonu B’nai B’rith z siedzibą w Stanach Zjednoczonych. Instytucja powstała jako secesja z regularnego wolnomularstwa i zachowała zmodyfikowany rytuał i bogatą symbolikę o prowieniencji masońskiej i żydowskiej. Pierwszy rozdział pracy poświęcony jest ezoterycznej formie rytuału i pokrewieństwem instytucji z masonerią”.

Jak informuje portal Wirtualny Wschód Wolnomularski Bnai Brith, czyli Niezależny Zakon Synów Przymierza (Independent Order of B’nai B’rith) – organizacja żydowska, nacjonalistyczna i syjonistyczna. Ich ryt (ryt masoński) stanowi mieszankę rytu York i Odd Fellows.

Dziwi mnie niezmiernie te gest papieża, ktory jako kard. Joseph  Ratzinger , prefekt Kongregacji Nauki Wiary dnia 26 listopada 1983 roku, Kongregacja Nauki Wiary ogłosił deklarację o stowarzyszeniach masońskich Quaesitum est: de associationibus massonicis

Zamieszczam jej pełny tekst:
Zwrócono się z zapytaniem, czy uległa zmianie opinia Kościoła w sprawie stowarzyszeń masońskich, ponieważ w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego (w przeciwieństwie do poprzedniego) zagadnienie nie zostało wprost poruszone.Święta Kongregacja Nauki Wiary może odpowiedzieć, że taka okoliczność jest podyktowana kryterium redakcyjnym, co dotyczy także innych stowarzyszeń podobnie nie wspomnianych, ujmowanych w szerszych kategoriach.Pozostaje jednak niezmieniony negatywna opinia Kościoła w sprawie stowarzyszeń masońskich, ponieważ ich zasady zawsze były uważane za niezgodne z nauką Kościoła i dlatego przynależność do nich pozostaje zakazana. Wierni, którzy należą do stowarzyszeń masońskich, są w stanie grzechu ciężkiego i nie mogą przystępować do Komunii Świętej.Nie należy do lokalnego autorytetu eklezjalnego wypowiadanie się o naturze stowarzyszeń masońskich sądem, który implikowałby uchylenie tego, co wyżej ustalono, i to, co jest zawarte w Deklaracji Świętej Kongregacji Nauki Wiary z dnia 17 lutego 1981 r. (AAS 73 [1981] 240-241).W czasie audiencji, udzielonej niżej podpisanemu Kardynałowi Prefektowi, Jego Świątobliwość Jan Paweł II zatwierdził niniejszą Deklarację, uchwaloną na zebraniu plenarnym Kongregacji i nakazał jej opublikowanie.

Rzym, w siedzibie Świętej Kongregacji Nauki Wiary, 26 listopada 1983 r.+JOSEPH Kard. RATZINGER
Prefekt +JÉRÔME HAMER OP
Abp tyt. Loreny
SekretarzCzyżby kard. Joseph Ratzinger miał większe pole dzialania niż papież Benedykt XVI? Pytanie to pozostawiam bez komentarza.

Synowie Przymierza odtrąbili początek “nowej ery w stosunkach katolicko- żydowskich”.

Nie komentując, zainteresowanych problematyką odsyłam do publikacji:

św. Maksymilian Kolbe “Dzisiejsi wrogowie Kościoła”/em>o. Zbigniewa Sucheckiego OFMConv ”KOŚCIÓŁ  A MASONERIA”

Stan wojenny – 25 rocznica wtorek, gru 12 2006 

“Zabici powracają oskarżają
Widmami stoją w oknach i za progiem
Schodzą z lodowych schodów
I krwią znaczą drogę Pokazują na serce na czoło
W świetlicy chłopskiej
W domu robotnika
Stukają w szybę a ten kto odmyka
Słyszy szczekanie psa
I widzi pustkę dokoła…”

Tomasz, Mieczysław Jastrun “Zomo, spokój, bies”

Moja własna ocena stanu wojennego – jutro.

Dzisiaj małe pytania retoryczne?

Kto jutro napisze że stan wojenny był mniejszym złem?
Kto usprawiedliwi Konrada Wallenroda – Wojciecha Jaruzelskiego h. Ślepowron?
Kto porówna Jazruzela do Pinocheta?
Dlaczego wiem, że niestety, nie będą tak pisać wyłącznie czołowe antypolskie media -”Gazeta Wyborcza” i “Trybuna”?

I jeszcze o Jaruzelu, generał broni został odznaczony:

Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari,
Krzyżem Kawalerskim i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski,
dwukrotnie Krzyżem Walecznych.

i co? ktoś mu je odebrał?

Generała odznaczyli także “zagraniczni”, obok towarzyszy z ojczyzny światowego proletaryatu którzy dali mu Order Lenina (1968 i 1983), Order Rewolucji Październikowej (1973), Order Czerwonego Sztandaru (1978) docenili go także towarzysze znad Sekwany. Ślepowron otrzymał Krzyż Wielki Orderu Legii Honorowej (Francja, 1989). Może na wniosek “siły spokoju” albo A.Szechtera? Pozostawiam to bez komentarza…

Obchody rocznicy stanu wojennego:

Kraków

13 grudnia 2006 na Rynku Głównym oraz na placu Dominikańskim w Krakowie odtworzone zostaną – z pełną dbałością o realizm historyczny – wydarzenia i warunki z dnia 13 grudnia 1981 r. Dopełnieniem happeningu będzie wieczorna debata w Klubie pod Jaszczurami z udziałem historyków IPNu, którzy zaprezentują niepublikowane wcześniej materiały historyczne dotyczące tego okresu.

Od rana wolontariusze Stowarzyszenia Krzyk Wolności przebrani w mundury MO i LWP rozdawać będą przygotowane przez IPN foldery (w wersji polskiej 15 000 sztuk i angielskiej 5 000 sztuk) zawierające informacje o Stanie wojennym. Przed SKOTami wystawione będą koksowniki. Przez nagłośnienie emitowane będą piosenki związane ze Stanem Wojennym. O godzinie 14.00 rozpocznie się inscenizacja demonstracji przeciwko wprowadzeniu Stanu Wojennego. szczegóły TUTAJ

Warszawa

Jak co roku wypadałoby odwiedzić gen. Jaruzelskiego i złożyć mu, w imieniu ofiar stanu wojennego specjalne życzenia. Zatem 12 grudnia (wtorek) w okolicach g. 24 odbędzie się demonstracja pod domem generała Jaruzelskiego. Będzie wiele różnych grup z prawa i lewa. Ci z lewa, atakujący Pinocheta za jego przeogromne zbrodnie nie dostrzegają belki w oku Jaruzela.Będzie ciekawie. Z pewnością generał Jaruzelski herbu Ślepowron nie będzie spał spokojnie …

Tylko kto przypomni Szechterowi, “Sile Spokoju” i reszcie Okrągłych Stołków, że to ich wina, że stan wojenny nie został do dziś należycie oceniony i rozliczony?

Obok domu Jaruzela trzeba odwiedzić biurowiec “Agory” i w milczeniu zaprostetstować przeciwko zafałszowaniu najnowszej historii przez “ludzi honoru” z GazWyba.

Popatrz generałowi w oczy… czy te oczy mogą kłamać..?

« Poprzednia stronaNastępna strona »