ś.p. Oriana Fallaci

Zmarła w minionym tygodniu przypomina mi poniekąd Mojżesza, który schodząc z Góry Synaj widzi swój lud, który oddaje cześć złotemu cielcowi.Za to Izrael poczeka jedno długie pokolenie, zanim, znajdzie ziemię obiecaną.

Oriana – jak pisze wczorajsza „Rzepa” najwybitniejsza włoska dziennikarka”. Falacci – buntownik, zmarła w Nowym Jorku a nie w ojczystej Florencji.
Fallacci wygnaniec – umarła u stóp nieistniejących wież WTC, których zniszczenie było dla niej impulsem do podjęcia, jak chcą niektórzy „misji obrony wartości Zachodu przed Islamem”. Choć twierdziła, że mieszka w USA z wyboru, choć trudno uniknąć wrażenia, że stała się dumnym wygnańcem z kraju, w którym przyszła na świat. Z jednej strony skazana na polityczny ostracyzm przez współczesnych „użytecznych idiotów” zawsze gotowych do zamiatania czapkami kobierców kroczących w awangardzie postępu zbawicieli ludzkości. Można rzec skazana przez swoich, bo z tych środowisk wyrosła.
Z drugiej strony ta feministka, ateistka, kobieta ze wszechmiar wyzwolona i nowoczesna stała się guru europejskiej prawicy. I to tej prawicy pisanej bez chadeckiego cudzysłowia, nie ograniczającej swoich poglądów do strony sali obrad plenarnych parlamentu, ale klasycznej, konserwatywnej prawicy katolickiej.
Lewicowi intelektualiści przyjęli jej łatkę faszystki i ekstremistki. Konserwatyści powitali ją, stawiając grubą krechę nad wcześniejszymi dokonaniami, jako swoją. No bo kim innym jak nie konserwatystą może być osoba, która broni kolebki chrześcijaństwa (a może, jak chcieliby „dziedzictwa łacińskiej Europy”) otwarcie atakując Islam jako nieludzką „antyreligię” a przy tym krytykuje Salon za kunktatorstwo wobec „duszmanów” ?
Zastanawia tylko, że apologetyką jej osoby zajmuje się „Rzepa”, do tego stopnia „prawicowa”, że w imię wolności słowa opublikowała karykatury Mahometa, działając po myśli europejskiego Salonu, tym razem w taki właśnie sposób sprzeciwiającemu się islamskiemu fanatyzmowi..
A przecież sama Oriana pisząc o europejskich wartościach stawiała bez zająknięcia w jednym szeregu Jezusa Chrystusa, Jana Jakuba Russeau i Woltera. „Za naszą kulturą stoi oświecenie, pisze w książce „Wściekłość i duma”, mam na myśli Rousseu i Woltera i Encyklopedię”. Myśmy ich mieli a wy nie, „duszmany”, pokazuje język Oriana. Nasza religia europejska jest otwarta i tolerancyjna, wasza każe zabijać niewiernych. Ja mogę chodzić sobie w dżinsach po ulicy, mogę mieć kogo chcę, a Fatima chodzi w czadorze na sznurku swojego Omara czy Alego.
Oriana dostrzegała upadek wartości Zachodu, jego degrengoladę moralną, nadciągającą katastrofę i nieuniknioną zmianę warty na rzecz młodszego i śniadego kolegi. Przez to rzeczywiście była Kassandrą, tak samo niezrozumiałą i opuszczoną przez tych którym wieszczyła. Nie prorokiem Starego Testamentu a właśnie nieszczęśliwą księżniczką wieszczącą upadek Ilionu. Postawiła diagnozę, ale źle wskazała przyczynę. Nie zwróciła uwagę że to Oświecenie i Rewolucja Francuską była rakiem, który zatruł Starą łacińską Europę. Bez szybkiej operacji jej wyrugowania, czynny opór przeciwko Islamowi to tylko leczenie bólu gardła w przebiegu przewlekłej choroby nowtworowej.

Advertisements