Wyobraźmy sobie piaskownice. Stara, z podmurowka, wykonczona drewnianymi sztachetami z których łuszczy się farba. W piaskownicy bawi się dwójka dzieci, troche przerośniętych, żeby bawić się w piaskownicy ale nadal uparcie brodzą po łokcie w piasku.

Dzieci nazwijmy „Jasiu” i „Kaziu”. Powiedzmy, że wspólnie lepią „zamek”.

To znaczy, lepi w zasadzie tylko Jasiu,kiedyś najładniejsze i najmądrzejsze na całym osiedlu dziecko, teraz grube, pryszczate i nieruchawe. Drugie dziecko do tej pory się przyglądało, grzebiąc patykiem w ziemi. Od jakiegoś czasu tworzy „nową jakość” – uderza łopatką w kruche blanki i wieżyczki „zamku”.Zrównuje go z ziemią, wykopuje dołki w miejscach budowanych przez kilka dni balnków, rozkopuje żeby nie pozostało śladu po robocie Jasia.

Jednocześńie sam chciałby jeśł nie przejąć „zamek” i przypisac sobie jego stworzenie, to zbudować „zamek” nowy, żeby udowodnić, że teraz on rządzi na podwórku. Co z tego, że wychodzi mu koślawa karykatura, która rozwala się i bez pomocy zrezygnowanego starszego dziecka. Jasiu pogodził się z losem, zapytał pierwszego taty i drugiego taty (żyje w postępowej rodzinie opartej na jednopłciowej, kochającej się parze- kwiatuszki i cukiereczki zbędne od nadmiaru słodyczy). Ci poradzili mu zburzyć część starego zamku, bo był już stary, a w piaskownicy starczy jeszcze miejsca, powiedział tata 1 a tata 2 jak zwykle się przymilnie uśmiechał.

Tak więc, mimo niszczycielskich zapedow starsze dziecko siedzi cicho, a nawet, co dziwi, samo pomaga demontowac swoj zamek. Mowi mlodszemu, zeby sie nie wstydzilo niszczyc „zamku” bo to lezy w naturze młodszych.A samo niszczy z ochotą nadmiernie rozrośniętą budowlę.

Kiedy ze starego zamku nie zostało już nic Jasiowi troche zrobilo sie przykro, zwlaszcza ze Kaziu zabronil mu rzezbic strzeliste wierze, a gdy probowal na szczycie waskiej konstrukcji wstawic krzyzyk z zapalek (nie pamieta skad taki krzyzyk na wiezyczce? pewnie jak byl na paradzie z tata2) Kaziu uderzyl go w twarz!

A przeciez ta miła pani w czerwonej sukience nauczyła zawsze przyznawać się do winy, nawet jeśli nic się nie zrobiło młodszemu dziecku. Nauczyła wybaczać bez oglądania się , czy wybaczający przyjmuje uścisk dłoni, czy nie?

Wiec Jasiu wybaczyl.

Wybaczyl nawet, kiedy przysli bracia Kazia i wyrzucili go z piaskownicy, w ktorej przez tyle miesiecy powstawal jego zamek. I tylko poplakal, widzac z oddali jak chlopcy oddaja mocz na piasek i rozgrzebuja buciorami pozostalosci budowli.Kaziowi sie juz nie chcialo budowac.Zostawil piaskownice mlodszym braciom, a sam poszedl szukac innej…

Advertisements