„Celem Inicjatywy Uczniowskiej jest propagowanie oraz realizowanie w praktyce idei szkół wolnościowych opartych na samorządzie uczniów i partnerstwie w stosunkach uczeń-nauczyciel. Inicjatywę tworzą uczniowie i uczennice, którym nie jest obojętne, w jakich warunkach się uczą i rozwijają, a przy okazji chcą zmieniać otaczającą ich rzeczywistość. Wierzymy w możliwość zmiany dotychczasowego, państwowego systemu nauczania w wolnościową edukację bez narzuconych zakazów i nakazów, których jedynym celem jest krępowanie ucznia. ”

Manifest Inicjatywy Uczniowskiej

„Szkoła ma mieć charakter pomocniczy w wychowaniu dziecka. Rodzice powinni być tymi, którzy decydują o całokształcie wychowania dziecka. To oni bowiem są odpowiedzialni przed światem i przed swoim sumieniem za swoje dzieci.”

Roman Giertych „Kontrrewolucja młodych”

Obecny wicepremier i Minister Edukacji narodowej skapitulował na wielu frontach:
publicznie odciął się na łamach szmatławca Szechtera od poglądów klasyków myśli narodowej: Romana Dmowskiego (na którego część dano mu na chrzcie imię), a nawet , o zgrozo swojego dziadka- Jędrzeja Giertycha, a wreszcie dołączył do rzeczników narodowej ekspiacji w Jedwabnem. Nie mnie oceniać tych gestów. Pewnie p. Giertych jako rasowy polityk zadziałał „pod publiczkę”, tylko że ta „publiczka” nie za bardzo chce jakikolwiek gest „tego faszysty” docenić.Giertych jest najbardziej po Lepperze wyszydzanym politykiem w Polsce, jest obiekem nagonki ze strony środowisk lewackich, chociażby rozsławionych przez salonową prasę anarchistów z Inicjatywy Uczniowskiej. Teraz Giertcyh prowadzi kampanie wyborczą w szkołach, grzmi opozycja.

Zapomniał wół jak cielęciem był. Oczywiście, najbardziej ujadający demokraci.pl i SLD, obecnie pod krótkim i trafnym skrótem SLD+SDPL+PD+UP Lewica i Demokraci. Oczywiście, jeden z członków demokratów.pl – prof. Belka nie był prezesem Rady Ministrów R.P. nie wykorzystywał swojego stanowiska do promocji tej partii w okresie przedwyborczym. O ile pamiętam koledzy z lewicy dopuścili nawet do groźnego precedensu, kiedy to prof. Belka pracując nad reanimacją Mumii Wolności, będącej teoretycznie w opozycji pozostawał premierem Rządu.

Roman Giertych jest niewątpliwie najbardziej wyrazistym ministrem edukacji od 1989 r. pierwszy, który wypowiedział wojnie uczniowskiej samowolce i czynieniu z nauczycieli zakładników zwyrodnialców.

Nie rozumiem, dlaczego te zdrowe działania spotykają się wyraźną kontr ze strony Platformy Obywatelskiej i innych partii opozycyjnej. W mediach co rusz to jakaś mądra głowa mówi, że to nie tedy droga, że trzeba rozmawiać, wychowywać, pogłaskać po główce i czekać na cios ze strony pociechy. Wypowiada się cały tabun postępowych psychologów i pedagogów, wyszydzający niedorzeczne pomysły „tego faszysty”. Oczywiście wszystko w ramach walki z „giertychizacją szkoły”.

O dziwo, jak donosi z oburzeniem wirtualna Polska za PAP w oczekiwaniu na odpór towarzyszy z Inicjatywy Uczniowskiej znalazła się szkoła, której uczniowie nie tylko poparli program wicepremiera ale nawet uroczyście odsłonili jego portret w auli Zespołu Szkół nr 1 w Tychach na Śląsku! Co prawa, jak stwierdza czujny korespondent, inicjatorem był członek Młodzieży Wszechpolskiej a więc „giertychjugend” ale ktoś musiał go poprzeć!

Mogę zarzucić Giertychowi poprowadził ruch postendecki, który obecnie reprezentuje, na pozycje katolicko – lewicowe, że skręcił na lewo do pozycji bardziej socjalistycznej niż ta z której startował Dmowski i Popławski u zarania historii ruchu narodowego w Polsce. Nie muszę go kochać za niewytłumaczalną dla dawnego narodowca tęsknotę za państwem opiekuńczym.

Tym nie mniej pod pomysłami wicepremiera podpisuje się obiema rękami, choć uważam je za mało restrykcyjne.

Na wstępie zacytowałem dwa różne pomysły na szkołę. Jedną – autorstwa lewackiej młodzieży z Inicjatywy Uczniowskiej , i drugą autorstwa „wczesnego” Giertycha. Młodzi towarzysze proponują anarchistyczną korporację uczniowsko-nauczycielską, młody Giertych korporację rodzicielsko-pedagogiczną. O ile pierwsza oznaczała by koniec jakiejkolwiek dyscypliny w szkole i zalegalizowanie uczniowskiego terroru, to druga choć słuszna jest nierealna w obecnym systemie.
Problem polega na tym, że głównym problemem polskiej szkoły nie jest nawet dziecko ale rodzic. To ojciec i matka przy telewizorze przekazuje pociesze nienawiść do nauczyciela, uczy bezczelności, poniża zdolności wychowawcze, w końcu utwierdza dziecko w przekonaniu że nauczyciel zwyczajnie uwziął się na nim i nie pozwala rozwinąć skrzydeł. tymczasem taka postawa rodziców wychowuje ich dzieci na chamów i potencjalnych kryminalistów. Rodzi też postawę roszczeniową, no bo od czego jest szkoła a potem państwo: od dawania. By tworzyć szkołę na miarę Wielkiej Polski potrzeba wychowania obecnego pokolenia w takim systemie watości, by po wydaniu potomstwa będzie w stanie wychować je na dobrych obywateli, ramię w ramię ze szkołą, a nie przeciwko niej. To syzyfowa praca, biorąc pod uwagę nachalne promowanie przez popkulturę „europejskich” antywartości.
.

Reklamy