Ile widziałeś drogi czytelniku filmów o wojnie domowej toczącej się w Twojej ojczyźnie końcem lat 40-tych? W ilu miastach w Twoim kraju są ulice Armii Ludowej  i Gwardii Ludowej,  a w ilu Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowej Organizacji Wojskowej, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość?

Dlaczego informacje o tym, że 1 marca to Narodowy Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych są dzisiaj na marginesie głównych newsów, a niektóre wstydliwie usiłują je zmilczyć. Przecież żyjący członkowie antykomunistycznego podziemia  to dziś tylko niegroźni starcy, a Ci nieżyjący wiadomo- głosu nie mają.

No ale przecież i  gajowy Bronisław Maria graff von Zips und Arwa Komorowski bredzący do niedawna o szkodliwości bicia po łbie „maczugą pamięci historycznej”  składał dzisiaj wieńce pod tablicą Wyklętych na Mokotowie i bufetowa HGW coś tam złożyła. Więc niby wszystko jest ok?

To czemu to głuche milczenie o żołnierzach bohaterach? Czemu brak szkół imienia Zapory, Ognia, Zuba, Łupaszki? Czemu Salon przełyka Armię Krajową jako niemal protoplastę pierwszej „Solidarności” a tak panicznie boi się antykomunistycznego podziemia z lat 40tych i 50tych?

Żołnierze wyklęci tak jak niebezpieczni byli   za życia są też niebezpieczni po śmierci. To przecież w przeważającej liczbie Ci źli przedwojenni narodowcy. A skoro narodowcy, to getto ławkowe numerus clausus a stąd już blisko do Nocy Kryształowej, SA i parteitagów.

A ludzi o zlasowanych mózgach w kraju wiele. I tak – weźmy modny kryminał , reklamowany jako „krakowska odpowiedź na Krajewskiego”. Debiutujące  małżeństwo Kuźmińskich w utworze „Tajemnica Kroke” golą głowy przedwojennym „karkom z ONR” jakby w tęsknocie  za rodzimymi hitlerowcami. Jeśli tak , to łatwo strach przed karkami z ONRu z karabinem w ręku partyzanckim mundurze jest jak najbardziej usprawiedliwiony. Wszak to to strach przed rodzimymi wspólnikami Holokaustu, takim rodzimym Werwolfem. Tymi mitycznymi faszystami, których dzielnie zatrzymał Sewek Blumsztajn 11 listopada ubiegłego roku. Cóż autorzy książki są wszak młodzi i wykształceni (w przypadku autorki pochodzącej z Sandomierza określenie ” z wielkich miast” raczej nie przejdzie).

Każdy naród ma swoich tragicznych bohaterów. My mamy walczących do końca naszych wyklętych ostatnich żołnierzy Wielkiej Polski. To oni, cytując wieszcza Herberta:

„ponieważ żyli prawem wilka/ historia o nich głucho milczy/ pozostał po nich w kopnym śniegu/ żółtawy mocz i ten ślad wilczy”

W świecie gdy łatwiej by słabym i dyskryminowanym niż silnym i mężnym Żołnierze Wyklęci są bardzo nieżyciowi.  Niemniej cześc ich pamięci.

Requiem aeternam…

 

Reklamy