Oj co ja widzę? Bandersztad nie jest w Eurolidze! czwartek, List 21 2013 

Chłopcom z Bandersztatu musi być teraz szczególnie łyso. Koncepcja Mitteleuropy (chwilowo) w rozsypce. Na szczycie w Wilnie Grzybowska (Grybauskaite) nie odtrąbi sukcesu, Kwaśniewski i Pat Cox nie znajdą się na okolicznościowych znaczkach Ukrposzty. W Moskwie za to strzelają szmapany.

Z punktu widzenia polskiego interesu narodowego, zakładając że Unia Europejska jest w swoim okresie breżniewowskim a nie gorbaczowskim, to nie do końca korzystne. Tracimy okazję na szerokie otwarcie rynku dla polskich towarów i perspektywę łatwego wykupu ziemi na Kresach. Ponadto za kilkadziesiąt lat będziemy potrzebować bliskich nam kulturowo imigrantów ze wschodu, bo Polacy nie chcą płodzić i rodzic dzieci (lepiej je usuwac jak pryszcze, o czym dumnie pisze red. Wienikowska  )  Jeżeli dojdzie do katastrofy demograficznej mam wybierać nieobliczalnych islamistów, czy też obcych kulturowo Murzynów to wybieram wschodnich Słowian w ciemno. W razie demograficznej katastrofy rozsądnie byłoby wrócić do repatriacji ludzi o polskich korzeniach z krajów bywszowo sajuza,  w których Polonia nie zamieszkuje zwartego terytorium (na Białorusi i Litwie winni bezwzględnie trwać na posterunku, z pomocą polskiego państwa). Ukraina wzmocniłaby w lewacko- laickiej UE Ciemnogród i reakcję. 

Nie łudźmy się jednak. To nie polska koncepcja Międzymorza autorstwa marszałka Józefa „Ziuka” Piłsudskiego stoi za eurointegracją a raczej stara niemiecka koncepcja Mitteleuropy. Wszak to Niemcy są idolami sierot po Banderze i Julii Tymoszenko zd. Hryhian, którzy najbardziej prą do integracji.

(Swoją drogą, to ciekawi mnie co stałoby się z taka Svobodą gdyby Ukraina weszła do UE. Czekałaby ich dorga Jobbiku czy raczej sierot po Gianfranco Finim?)

Nie sądzę, żeby Ukraina wróciła w najbliższym czasie do tematu stowarzyszenia z UE.  Raczej wstąpi do unii celnej ze ZBiR-em i Kazachstanem oraz Armenią. Twarda polityka Putina wobec „bliskiej zagranicy” może imponowac. Nie ma równych sobie graczy w Eurokołchozie, nie mówiąc już o Prywislanskim Kraju.  To kolejny sukces Putina w tym roku, po Syrii chyba największy.

 

 

Jak onet Powiat Jarosławski do Wołynia przyłączał czyli wywiad z posłem Mironem środa, Lip 17 2013 

Kiedy opadła groza pogasły reflektory odkryliśmy że jesteśmy na śmietniku w bardzo dziwnych pozach” pisał wieszcz Zbigniew Herbert. Kiedy opadły emocje po przegłosowaniu, że” ludobójstwo na Wołyniu” było czystka etniczną o znamionach ludobójstwa  dziennikarze ruszyli dobija rannych. Padło na posła Solidarnej Polski z Podkarpacia Mieczysława Golbę, który ” w ostrych słowach” podczas debaty sejmowej nad „uchwałą wołyńską” stwierdził: 

kordan_upa

ilustracja z książki Aндрій Кордан “Козак” „ОДИН НАБІЙ З НАБІЙНИЦІ”

„Pochodzę z miejscowości Wiązownica, która w kwietniu 1945 roku została spalona przez bandę UPA, oddział „Mścicieli”. Spalona została cała wieś, w tym dom moich rodziców. Na tej sali jest poseł, którego ojciec działał w tej bandzie – powiedział w trakcie przemówienia w Sejmie Mieczysław Golba. Słowa te padły w trakcie dyskusji nad określeniem zbrodni wołyńskiej mianem ludobójstwa.[1]

Nietrudno zgadnąć, że poseł Golba mógł mieć na myśli tylko jednego posła na sali sejmowej, o którym powszechnie wiadomo, że jego ojciec aktywnie działał najpierw w strukturach OUN(B) a potem w UPA. Wiedziała o tym nawet niezbyt uważająca na lekcjahgc historii pannica z Zatem nieustalona przez mnie WSI24, która zapytała posła Mirona Sycza ( bo oni  mowa ) temi słowy:

 Czy pana ojciec brał udział w rzezi wołyńskiej? 

– Absolutnie nie. To było w powiecie jarosławskim i nie miał w tym absolutnie nic wspólnego – zapewnia poseł PO. I dodaje: – Jestem dumny, że miałem takiego tatę.[2]

Tym samym wieś Wiązownica, zacna siedziba Gminy Wiązownica w Powiecie Jarosławskim nagle przyłączono głosami polskich dziennikarzy do Wołynia.  O poziomie polskiego dziennikarstwa niech świadczy resume wystąpienia posła Mirona Sycza, podane przez niezawodny Readers Digest polskiego świata lemingów- portal Onet.pl

Sycz w rozmowie z TVN24 zaprzeczył, że jego ojciec brał udział w rzezi wołyńskiej. Jak wyjaśnił, mieszkał on w powiecie jarosławskim, a nie na Wołyniu. – On nie miał z tym nic wspólnego – mówił. Dodał, że jego ojciec znalazł się w sytuacji bez wyjścia: musiał wybierać między Armią Czerwoną a UPA. – A wcześniej służył w Wojsku Polskim i bronił Rzeczpospolitej przed napaścią hitlerowską – powiedział Sycz na antenie TVN24.[3]

I co z tego wynika? No przede wszystkim to, że zadającemu pytanie dziennikarzowi ale i zatrudnionemu w Onecie wklepywaczowi, który krótki wywiad z panem posłem był streścił,  nie mieści się głowie, że oprócz Wołynia OUN(b) zgotowało naszym rodakom „czystkę etniczną o znamionach ludobójstwa”  również na terenie Małopolski Wschodniej (tłumaczenie dla poiltpoprawnych : Galicji Wschodniej i Podkarpacia aż po dzisiejsze województwo małopolskie), na Chełmszczyźnie i Lubelszczyźnie.

Wieś Wiązownica (ukra. В’язівниця) położona jest w powiecie jarosławskim, co oczywiście wywodzący się z  „українського населення Надсяння” Myron Oleksandrowycz Sycz  wie doskonale. Zresztą poinformował o tym indagującego go dziennikarza.

O okolicznościach akcji UPA we Wsi Wiązownica przeczytać można chociażby w  wydanych w serii „Biblioteki Zakerzonii” wspomnieniach Andrija Kordana „Kozaka” zatytułowanych „Jeden nabój z ładownicy[4] . Oddajmy głos druhowi „Kozakowi”:

Gdzieś końcem kwietnia 1945 roku sotnia komendanta „Szuma” pod dowództwem komendanta kurenia „Zaliznjaka” przeprowadziła akcję odwetową na wieś Wiązownicę, w której miała siedzibę banda rabunkowa, napadająca na okoliczne wsie ukraińskie, zabijała i grabiła bezbronnych włościan. Jak doniósł zwiad, we wsi znajdowało się wówczas 300-400 uzbrojonych członków Wojska Polskiego, Milicji Obywatelskiej oraz miejscowej, wiejskiej bandy, a także oddział bolszewicki, który stacjonował w położonym nieopodal folwarku.

Nad ranem rozpoczęto atak na Wiązownicę.  Pod silnym ogniem naszych karabinów maszynowych wróg był zmuszony wycofać się, wioskę zdobyliśmy i częściowo spaliliśmy. O świcie „Zaliznjak” umówionym sygnałem – zieloną racą z rakietnicy dał rozkaz odwrotu. Tymczasem wróg zreorganizował swoje siły i począł nas ostrzeliwać. Zginęło kilku strzelców, a kilku zostało rannych. Jak później doniósł zwiad , wróg poniósł wielkie straty. O dokładnym rezultacie akcji, jeżeli chodzi o liczby, nie piszę, bo nie byłej uczestnikiem bitwy, ale słyszałem co mówili ludzie i widziałem meldunki zebrane w archiwum kurenia, których dokładnie nie potrafię przywołać.

Szczegóły mogą opowiedzieć uczestnicy tej bitwy, którzy ocaleli i żyją na Zachodzie, ich pseudonimy: „Wus”, „Stalewyj”, „Kowalenko”.

 W relacji strony banderowskiej mowa jest o „częściowym spaleniu wsi” i „wielkich startach” strony polskiej oraz o udziale w akcji sotni (kompanii) Iwana Szymanskoho „Szuma” czyli 97 sotni „Mesnyky 2” („Mściciele 2”), wchodzącej w skład kurenia (batalionu) „Mesnyky” Ukraińskiej Powstańczej Armii należącej do 27 Odcinka Taktycznego „Bastion” VI Okręgu Wojskowego „Sian” („San”). Dowódcą kurenia i jak wynika z relacji „Kozaka” bezpośrednim dowódca akcji odwetowej na Wiązownicę w był były komendant posterunku Ukraińskiej Policji Pomocniczej w Rawie Ruskiej Iwan Szpontak „Zaliznjak” (pol. „Żeleźniak” – pseudonim od przywódczy Koliszczyzny Iwana Żeleźniaka)

Zatem nieżyjący ojciec posła Sycza  Aleksander (Ołeksandr) należał do kurenia który brał udział w spaleniu Wiązownicy. Czy brał jednak bezpośredni udział w akcji ? Tu istnieją nie dające się rozstrzygnąć wątpliwości.

Po pierwsze nie żyje sam zainteresowany, po drugie nie znam źródeł polskich, w tym uzasadnienia wyroku sądu skazującego sycza na KaES. Tymczasem jednak źródła banderowskie temu przeczą.

W książce Petra Wasylenki „Wołosza” o romantycznym tytule „Partyznanśkymy dorohamy z komandyrom Zalizniakom” (Partyznaskimi drogami z komendantem „Zalizniakiem”)  znajdujemy krótkie biogramy poszczególnych upowców – członków kurenia dowodzonego przez . Biogram Ołeksandra Sycza ur. w 1914 r. w Laszkach, powiat jarosławski, podaje, że był on strzelcem sotni Mesnyky – 4 , a zatem dowodzonej przez Dalej czytamy, ze był członkiem OUN już od 1938 r. ( zatem nie można stwierdzić, jak twierdzi jego syn, że podczas wojny obronnej 1939 r. był lojalnym obywatelem Polski) w szeregach UPA od jesieni 1944 r. na początku jako członek podziemnej siatki OUN- UPA a od jesieni 1945 r. w kureniu „Mesnyky” (napad na Wiązownicę był natomiast w kwietniu 1945 r.) Wiosną 1947 r. został ujęty przez żołnierzy WP a następnie skazany przez polski sąd na karę śmierci. Więzienie opuścił w listopadzie 1953 r.[5]

W kureniu „Zalizniaka” był również Mychajło Sycz ps. „Sirko”s. Andrija i Anny urodzony 23 października 1947 r. w przysiółku Onyszki koło Suchej Woli, powiat lubaczowski,  Od wiosny 1945 r. strzelec w sotni Mesnyky-2 (a więc sotni dowodzonej przez „Szuma”) w 1947 wzięty do niewoli, nstaepnie skazy na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Rzeszowie i stracony w Rzeszowie w dniu 2 lipca 1947 r.

Być może więc to Mychajło Sycz a nie Ołeksandr brał udział w napadzie na Wiązownicę?

Jest to wersja prawdopodobna, zatem zgodnie z zasada „in dubio pro reo” możemy uznać że słowa posła Mirona Sycza polegają na prawdzie i jego ojciec nie mia  napadem na Wiązownice nic wspólnego. Należał natomiast do antypolskiej i zbrodniczej organizacji.


[4] Бібліотека Закерзоння Серія „Спогади” Том 4, Андрій Кордан „Козак” „ОДИН НАБІЙ З НАБІЙНИЦІ” Спомини вояка УПА з куреня „Залізняка” Упорядник Микола Дубас Торонто — Львів 2006 s. 124

[5]  Партизанськими дорогами зкомандиром „Залізняком” Drohobycz 1997 zainteresowanych odsyłam pod adres: http://do.gendocs.ru/docs/index-12514.html?page=15

Absurdalna uchwała w zupełnie innym miejscu, posłom pod rozwagę… czwartek, Lip 11 2013 

Wyobraźmy sobie taki nagłówek prasowy z dnia 27 stycznia 2013 r.

„Jak dochodzi dziennik „Haretz” w  dzisiejszym głosowaniu Kneset głosami Kadimy, Avody i Hadaszu  odrzuciły uchwałę autorstwa opozycyjnego Likudu w sprawie uznania tzw. tragedii Shoach za ludobójstwo. Za przyjęciem uchwały głosowały też opozycyjne partie Szas oraz Izrael Beitenu. Odrzucono również uchwałę, o ustanowieniu dnia 27 stycznia , tj. rocznicy wyzwolenia nazistowskiego polskiego obozu. koncentracyjnego w Auschwitz przez Armię Czerwoną Dniem Pamięci Ofiar Holokaustu (Yom ha Shoah).

Środowiska ocalonych i ich rodzin nie kryją oburzenia. Zapowiadają własne obchody styczniowej rocznicy . Środowiska te zpowiedziały ponadto budowę w Jerozolimie centrum Yad- Washem mającego na celu upamiętnienie ofiar Shoah. Przypominają ponadto , że grupa 160 deputowanych do Bundestagu głównie z partii lewicowych, zaapelowały do Knesetu do uznanie Shoah (w środowiskach niemieckiej lewicy zwanych Holokaustem) za ludobójstwo i wskazanie niemieckiej trzeciej Rzeszy oraz jej funkcjonariuszy jako bezpośrednich sprawców,a także o uznanie narodowego socjalizmu za ideologię zbrodniczą.

Doradca prezydenta Izraela Echuda Baraka do spraw historycznych  , dr Julius H. Schoeps wyraził zdziwienie postulatami ocalonych o godne uczczenie Shoach „Przecież piękny pomnik na Pustyni Nagev, przy wjeździe do kibucu Devira to bardzo dobre, eksponowane miejsce. Apeluję do środowiska ocalonych z Shoach i ich rodzin o godne uczczenie rocznicy . Ponadto weźmy pod uwagę wrażliwość naszych niemieckich partnerów. Przecież nie możemy zablokować w imię niepojętego dla mnie  jątrzenia starych, zabliźnionych ran aspiracji naszych niemieckich przyjaciół do zostania stałym członkiem rady Bezpieczeństwa ONZ. Na pytanie o planie uczynienia przez środowiska prawicowe oraz ocalałych z tragedii Shoah rocznicy tzw. konferencji w Wansee dr Schoeps podkreślił, za niemieckimi historykami, że „nie ma żadnych dowodów na przeprowadzenie tej konferencji i zaplanowania tragedii przez najwyższe czynniki niemieckie”.

Przypomnijmy, że zgodnie z rozpowszechnionymi poglądami panującymi w Europie do tzw. zagłady doszło w wyniku spontanicznych akcji nazistowskich jednostek SS  którzy opatrznie zrozumieli sugestie Himmlera o ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej. Aktyywnie w tragedii udział wzięli także nazistowscy kolaboranci z krajów słowiańskich. Jak podkreślają historycy niemieccy w zbiorowej pracy „Druga wojna niemiecko żydowska” tzw. Shoah  stanowiło logiczny wynik tysiącletniej dominacji żydowskiej na terenie Rzeszy Niemieckiej oraz była kontynuacją konfliktów z lat 20-tyc i 30 tych XX w. z okresu Bawarskiej Republiki Rad i Republiki Weimarskiej”.

Absurdalne, prawda? I śmieszno i straszno. Całe szczęście to political fiction.

Teraz, drogi czytelniku  zamień  Izrael na Polskę, Kneset na Sejm, dr Schoepsa na profesora Nałęcza , pomnik w kibucu Devira na pomnik na Skwerze Wołyńskim…

Całe szczęście Naród Żydowski potrafił godnie uczcić swoje ofiary i przekazać tą pamięć światu. Mój Naród albo ściślej jego przedstawiciele tego nie chcą i nie potrafią. Narodowy socjalizm doczekał się Norymbergi. Ukraiński integralny nacjonalizm święci tryumfy na dzisiejszym Wołyniu i w tzw. Bandersztacie.

I na zakończenie z „Marszu OUN”, bez tłumaczenia na język polski, cytuję gdzieś posłyszane

„Na wyszywankach mryi barwysty

Krycze nas hołos Dnipra.

My ukrajinśki nacjonalisty

syjemo nywu dobra…”

Chwała przedsiębiorcom! poniedziałek, List 26 2007 

W oficjalnych mediach w Polsce i na świecie dziwnie cicho w temacie incydentu dyplomatycznego, którego dopuścił się prezydent Izraela Szymon Peres.

Wg portalu „Bibuła” i „Infopatria„, opierających się na doniesiniach węgierskiego dziennika „Magyar Nemzet

Podczas konferencji ekonomicznej w Tel Awiwie, prezydent Peres powiedział:

„Izraelska ekonomia jest w stanie rozkwitu. Izraelscy biznesmeni inwestują wszędzie na świecie. Izrael może poszczycić się niespotykanym sukcesem. Na dzień dzisiejszy, wygraliśmy ekonomiczną niezależność i wykupujemy Manhattan, Polskę i Węgry. […] Dla naszego małego kraju jak nasz, to jest naprawdę zadziwiające. Widzę, że wykupujemy Manhattan i wykupujemy Węgry i wykupujemy Rumunię i wykupujemy Polskę. To co widzę [pokazuje], że nie mamy z tym problemów. Dzięki naszemu talentowi, naszym kontaktom i naszemu dynamizmowi, [mamy] własności prawie wszędzie.” (wytłuszczenie – krzyżowiec)

Dal chętnych – dalsza część informacji

Nie chcąc urazić przywódcy Narodu -Którego – Imiena – Nie – Będziesz – Brał- Na Daremno i nie narazić się na przyszycie mi łatki z hakenkrojcem, od komentarza powstrzymam się.
Myślę jednak, że jest on zbędny!
Chwała przedsiębiorcom!

P.S.

dla osób znających hebrajski, polecam:

dla ośób znających węgierski polecam cytat z „Magyar Nemzet” , który przytaczam w oryginale:

„Újabb magyarázat Peresz kijelentésére
Simon Peresz izraeli államfő októberben Tel-Avivban elmondott beszédével senkit nem akart megbántani, csupán az ország gazdaságának helyzetére kívánta felhívni a figyelmet – közölte Izrael budapesti nagykövetsége. Hozzátették: természetes, hogy modern demokráciákhoz illően senkit nem akart arra buzdítani, hogy más országok életébe, belügyébe beleavatkozzon. Ismert: az elnök egy tel-avivi fórumon kijelentette, „felvásároljuk Manhattant, Lengyelországot és Magyarországot”. Peresz szóvivője később azt mondta, nem szólítottak fel az üzletembereket arra, hogy „úrrá legyenek egyik vagy másik államon”. (MN)”

Komisja Episkopatu przeprasza – znowu o gen. Franco czwartek, List 22 2007 

„Przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii biskup Bilbao Ricardo Blazquez poprosił o wybaczenie za niektóre „konkretne działania” hiszpańskiego Kościoła z czasów wojny domowej.

bp. Blazguez i Wałęsa

(na zdj. bp. Balzquez i Lech Wałęsa)

Według lewicowej gazety „El Pais“ wielu hierarchów „zaniemówiło“. Ten bezprecedensowy gest oznacza bowiem radykalną zmianę podejścia do tego okresu hiszpańskich dziejów. Dotąd Kościół uważał się za ofiarę konfliktu zbrojnego z lat 1936 – 1939, a w najgorszym razie za biernego świadka.

W przemówieniu otwierającym poniedziałkowe plenarne posiedzenie episkopatu biskup Blazquez poświęcił dużo miejsca rehabilitującej republikanów ustawie o pamięci historycznej, która budzi w Hiszpanii ogromne emocje. Mówił, że choć za wiele czynów i za wielu ludzi należy dziękować Bogu, to za inne „konkretne działania powinniśmy prosić o wybaczenie, nie uzurpując sobie prawa do osądzania bliźnich”.

– Oczyszczenie pamięci, do którego zachęcał nas Jan Paweł II, zakłada zarówno przyznanie się do ułomności i grzechów, jak też zmianę postawy i postanowienie poprawy – powiedział.- Każda grupa ludzi, społeczeństwo, Kościół, partie polityczne, związki zawodowe, ma prawo przypominać swą historię i pielęgnować własną pamięć – ciągnął biskup. Jednak – tu powtórzył główny zarzut prawicowej opozycji wobec ustawy o pamięci historycznej, będącej dziełem socjalistycznego rządu Jose Zapatero – nie trzeba przy tym „otwierać ran ani podsycać uraz”. Biskup mówił o wojnie domowej w przeddzień rocznicy śmierci Francisco Franco (20 listopada 1975 r.), którą sympatycy generała uczcili, między innymi pielgrzymując do jego mauzoleum w podmadryckiej Dolinie Poległych.

Była to prawdopodobnie ostatnia taka pielgrzymka, bo ustawa o pamięci historycznej, która wkrótce wejdzie w życie, wyraźnie nakazuje usunięcie wszelakich frankistowskich symboli z miejsc publicznych oraz „odpolitycznienie” Doliny Poległych. O tym, że nie wszystkim się to podoba, świadczyły okrzyki uczestników mszy odprawionej tam w sobotę za duszę Franco: „Zapatero, s… syn!”, „Niech żyje Franco!”

tekst za: http://www.rp.pl/artykul/70587.html

(wytłuszczenia moje – Krzyzowiec)

ode mnie: pytanie za 100 pkt, skąd supozycja autora donosu, że Kościół przeprosił? Przecież Konferncja Episkopatu to pozakanoniczny (s)twór, taki klub dyskusyjny biskupów, którego komunikaty i zarządzenia mają o tyle wiążaca moc prawną, o ile zatwierdzą go ordynariusze powszczegolnych decyzji.

Niemniej jednak zachowanie JE ks. bp Ricardo Blazqueza może dziwić, zwłaszcza w kontekscie ostatniej beatyfikacji męczenników hiszpańskiej rewolucji.Z jednej strony Pan nasz Jezus Chrystus nakazywał nadstawiać drugi policzek, z drugiej strony kapitulacja i służalczość Kościołowi nigdy nie wyszłą na dobre – vide przykład Francji porewoliucyjnej i w okresie wdrażania ustaw o rozdziale Koscio0ła od państwa.

Niestety Kościół przeszedł ostatnio długą drogę od Kościoła Wojującego, przez Kościół Piegrzymujący do Kościoła Przepraszającego.

P.S.A ja przepraszam że codziennie piszę o Hiszpanii, czas zmienic temat.

20N A.D.2007 – 32 rocznica śmierci gen. Franco wtorek, List 20 2007 

Dziś będzie patetycznie, wzniosło, ciemnogrodzko i „faszystowsko”. 🙂 32 lata temu w stołecznym królewskim mieście Madrycie odszedł na wieczną wartę gen. Francisco Paulino Hermenegildo Teódulo Franco y Bahamonde Salgado Pardo, El Caudillo de la Última Cruzada y de la Hispanidad, El Caudillo de la Guerra de Liberación contra el Comunismo y sus Cómplices.

Postać do dzisiaj znienawidzona przez lewicowcó na całym świecie
oraz przez ich miękkokostnych sojuszników spod znaku chadeckiej pseudoprawicy. „Faszysta”, dyktator, klero-oszołom, morderca, dla jednych, dla innych mąż opatrznościowy zesłamny przez Boga na ratunek Hiszpanii przed losem Rosji Sowieckiej.

W testamencie Franco pisał: Pamiętajcie, że wrogowie Hiszpanii i cywilizacji chrześcijańskiej nie śpią. Czuwajcie zatem i Wy i przedkładajcie najwyższy interes Ojczyzny i ludu hiszpańskiego nad jakiekolwiek plany osobiste.

Niestety, system Franco nie przeżył jego twórcy. Wychowany na następcę reyes catolicos Jan Karol de borbon okazał się groteskowym królem- błaznem, zaiste godnym postepowej, izabeliańskiej linii Burbonów z której sie wywodził! Król, który złamał przysięgę skłądaną na świętą Eewangelię, ktory podpisuje ustawy zezwalające na parodystyczny spektakl „małzęństwa” chorych osób tej samej płci, król, który jest tylko wisienką na republiokańskim torcie.

Czy o takim władcy myślał caudillo Franco?

Musicie zdobywać sprawiedliwość społeczną i kulturę dla wszystkich ludzi zamieszkujących Hiszpanię i uczynić to swoim nadrzędnym celem. Zachowajcie jedność Hiszpanii, sławiąc w bogatej różnorodności jej regionów źródło jedności Ojczyzny.W chwili, gdy zbliża się moja ostatnia godzina, chciałbym połączyć w jedno takie słowa, jak Bóg i Hiszpania, a także wszystkich Was wziąć w ramiona, by stojąc u progu śmierci po raz ostatni wznieść z Wami okrzyk: Naprzód Hiszpanio ! Niech żyje Hiszpania !

Franciso Franco! ¡Presente!
¡Arriba Espana!

p.s. 71 lat temu, 20 listopada 1936 r. w różnych częsciach ogarniętych rewolucyjną pożogą Hiszpanii zginęły dwie różne postaci. Lewacki zbrodniarz Bonawentura Durutti i przywódca faszyzującej Falangi Jose Antonio Primo de Rivera. Pierwszy zastrzelony najprawdopodobniej przez własnego ochroniarza , drugi rozstrzelany na dziedzińcu więzienia w Alicante.
Jeden i drugi stali sie męczennikami swoich obozów.
W ten symboliczny dzień 20 listopada 1936 r. zginęły symbole dóch przeciwstawnych sobie wizji Hiszpanii. Kto z nich ostatecznie wygrał?

Podczas, gdy Hiszpania Franco i Jose Antonio jest systematycznie rugowana z ulic i placów hiszpańskich miast, zwycięża rozwrzeszczana, prymitywna i antyklerykalna Hiszpania Szewczyka Zapatero. Bonawentura Durruti musie być z niego dumny w 7 kręgu piekieł, wydzial polityczny, sekcja lewaków, komórka anarchistów.
Heroe del Pueblo nie słyszy okrzyków „Jose Antonio! ¡Presente!” w Valle de los Caidos. Zresztą, pewnie już w następnym roku nikt nie bezie krzyczał, a Durruti i jego wspólnicy zostaną oficjalnie „beatyfikowani” przez państwo szewczyka dratewki.

Koniec Kresów poniedziałek, Wrz 17 2007 

pocałunek pokoju
W dniu 17 września 1939 r. w granice Rzeczpospolitej Polskiej pzostającej w stanie wojny z Rzeszą Niemiecką wkroczyła Armia Czerwona.

Kończący się 17 września to nie tylko symboliczna data przypieczętowania paktu Ribbentropp- Mołotow, nie tylko de facto koniec II RP ale przede wszystkim poczatek targedii Kresów, początek ich końca.

P.s. ogłoszenie dla porządku (i tak czytających jak na lekarstwo więc może trafi w próżnię, ale kultura wymaga: Bardzo dawno nie było mnie n tym blogu z wielu przyczyn. Powiedzmy że jeszcze nie powracamdefinitywnie, ale „się przymierzam”.Napewno po 15 października będę regularnie pisał.

przed wyrokiem TK w sprawie lustracji piątek, Maj 11 2007 

W oczekiwaniu na wyrok TK w spraiwe lustracji w oderwaniu od żałosnego spektaklu jaki zafundowal Trybunał i strony w przedmiocie rozpatrywania wniosków o wyłączenie sędziów ze składu orzekającego podkreslić wypada, że po raz koljeny tzw autorytety probują wykazać, że lustracja jest szkodliwa i nieporrzebna z jednego prostego powodu.

Zdaniem Salonu bycie donosicielem było powodem życiowego dramatu nie dla ofiary konfidenta ale dla samego donosiciela.. Wyznawcy św. Spokoja pomstują zatem że lustracja to zamach na demokrację, że jest sprzeczna z zasadą demokratycznego państwa prawa etc etc.

Na przykładzie szacownego prof. Grzybowskiego , swoją drogą bardzo miłego na egzaminach w katedrze Prawa konstytucyjnego UJ, nasi rodzimi illuminati pokazują, że przecież nie mógł chłop nic złego ludowi pracującemu miast i wsi zrobić, skoro „Firma” zarejestrowała go w 1989 r. Drugi z sędziów podlegających wyłączeniu – sędzia Adam Jamróz został wyrejestrowany w 1978 r. przez wywiad PRL, bo „odmówił współpracy z powodów moralnych” – nikt nie dociekał przy tym, czy drugi iudex inhabilis wcześniej przysłużył się wywiadowi Ludowej Ojczyzny czy też nie. Jeśli odmówił współpracy to na pewno już na wstępie i od razu wziął gorącą kąpiel by zmyć brud pozostały po rozmowie ze smutnymi panami.

Idąc tym tokiem myślenia jeśli szmalcownik Hyzio rozpoczął współpracę z gestapo dopiero 1 maja 1945 r. to działał w warunkach kontratypu łutu szczęścia z opóźnienia, a zatem nie przypiszemy mu zbrodni kolaboracji, bo szczęśliwie tydzień później wojna się skończyła, a z uwagi na ów łut szczęścia Hyzio nie może mieć sobie nic do zarzucenia.

Po cichu liczę na to, że dzięki temu zamieszaniu powstanie ustawa otwierająca pełny dostęp do archiwów „Firmy” , najlepiej bezpłatnie i w Internecie. Naród i tak wybierze przyszłość oraz styl i rządy politycznego konkubiantu Olka i Bolka, ale o ileż będzie ciekawiej w tym naszym grajdole!

Według wszystkich znaków na niebie i ziemi TK uwzgędni (przynajmniej w części) połączone wnioski

I/ grupy posłów (w wiekszości z Klubu SLD) w sprawie zgodności:

– całości ustawy z dnia 18 października 2006 roku o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów, w brzmieniu ustalonym ustawą z dnia 14 lutego 2007 roku o zmianie ustawy o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów i ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z art. 1, art. 2, art. 5, art. 9, art. 10, art. 14, art. 20, art. 21, art. 22, art. 30, art. 31 ust. 3, art. 32, art. 42 ust.1, art. 42 ust. 3, art. 45 ust. 1, art. 47, art. 51 ust. 2 i 4, art. 53 ust. 7, art. 54, art. 61, art. 64, art. 65, art. 70 ust. 5, art. 73, art. 98, art. 99, art. 178 Konstytucji RP oraz z art. 6, art. 7, art. 8, art. 10 oraz art. 14 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności w związku z Rezolucją Nr 1096 (1996) Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy dotyczącej środków demontażu dziedzictwa po byłych totalitarnych ustrojach komunistycznych przyjętej w dniu 27 czerwca 1996 roku;

II/ Rzecznika praw Obywatelskich

w sprawie zgodności:

1) art. 4 ustawy z dnia 18 października 2006 roku o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów, w zakresie w jakim uznaje osoby, które nie wykonują władzy publicznej za osoby pełniące funkcje publiczne z art. 2 Konstytucji RP oraz art. 47 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP;

2) art. 52a pkt 5 ustawy z dnia 18 grudnia 1998 roku o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z art. 2 oraz art. 51 ust. 4 Konstytucji RP;

3) art. 4 pkt 52 powołanej w pkt 1 ustawy z art. 2 Konstytucji RP;

4) art. 21e ust. 1, art. 21h oraz art. 57 ust. 1 i 2 w związku z art. 4 pkt 52 powołanej w pkt 1 ustawy z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności;

5) art. 21e ust. 1, art. 21h oraz art. 57 ust. 1 i 2 w związku z art. 4 pkt 44 lit. a powołanej w pkt 1 ustawy z art. 73 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP;

6) art. 57 ust. 1 i 2 powołanej w pkt 1 ustawy z art. 65 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz art. 57 ust. 3 powołanej w pkt 1 ustawy z art. 180 ust. 2 Konstytucji RP;

7) art. 30 ust. 2 ustawy powołanej w pkt 2 z art. 47 oraz art. 51 ust. 3 i 4 Konstytucji RP.

Bohdan Czerwak gra z ogniem sobota, Maj 5 2007 

(od tłumacza – poniżej na razie robocza i niepoprawiona wersja artykułu Bohdana Czerwaka *- szefa kijowkiej OUN ale i kiedyś wysokiego rangą urzędnika ukraińskiej administarcji rządowej , zamieszczam w kontekście ostatniego bicia się w piersi i narodowej pokuty z okazji Akcji „Wisła”, autor artykułu komentuje skandaliczny jego zdaniem projekt budowy pomnika ofiar UPA w Warszawie, o dziwo dostaje się nawet tradycyjnie grającym rolę pożytecznych idiotów dziennikarzom „GazWybowi” , epigonom Jacka Kuronia, wybitnego specjalisty od wybielania band Bandery i Melnyka, na zdjeciu po lewej – pomnik ofiar UPA, ktorego projekt tak obraził autora tekstu)

 

Bohdan CZERWAK : „Gra z ogniem”

Do niedawna uważało się, że pytania o miejsce i rolę OUN i UPA we współczesnym życiu naszego kraju należy wyłacznei do kompetencji państwa ukrainskiego, a w szczególnoścvi jego rządu. Od niedawna wszystko uległo zmianie. Niepodziewanie temat OUN i UPA stał się „problemem” dla …Polski

Pod koniec lutego br. znane i opiniotwórcze polskie czasopismo „Gazeta Wyborcza” opublikowało artykuł „Czy w stolicy stanie pomnik ku czci pomordowanym przez UPA”?

(chodzi o artykuł „W stolicy stanie makabryczny pomnik ofiar UPA?”przyp. tłumacza)

Tytuł nie tylko daje do myśłenia ale również prowokuje.

Na początku krótkie streszczenie. W artykule ogłasza się, że niektórzy przedstawiciele polskiej inteligencji domagają się postawienia w centrum Warszawy monumentu ku czci ofiar tak zwanej „wołyńskiej tragedii” (w oryg. так званої Волинської трагедії) z lat 1943-1944. Gazeta opublikowała również fotografię przyszłego pomnika: pięciometrowe drzewo z brązu ze skrzydłami zamiast gałęzi, do którego pnia przybito trupy dzieci. Według autora artykułu właśnie taki pomnik wywoła „oburzenie” wśród ludzi i może stac się odpowiednią reakcją na żądania Światowego Kongresu Ukraińców, który domaga się od władz w Warszawie przeproszenia i odszkodaowań za akcję „Wisła” .

Można wyróżnić trzy aspekty problemu zarysowane w artykule znanej polskiej gazety.

Jak zaznacza jego autor, główną ideą postawienia pomnika jest uczczenie pamięci polskich ofiar „rzezi wołyńskich” z lat 1943-1944. To nie nowy problem dla Ukraińców. Nie tak dawno był on tematem szerokiej dyskusji w naszym kraju w związku z obchodami w 2003 r. 60-tej rocznicy ukraińsko – polskich walk na Wołyniu w czasie II wojny światowej. Przypominam, że wówczas polska strona domagała się od Ukrainy przeproszenia za śmierć swoich ludzi, którzy zginęli w wyniku świadomych działań nacjonalistów ukraińskich, w szczególności OUN i UPA. W odpowiedzi ukraińscy historycy oraz przedstawiciele organizacji patriotycznych dali przekonywujące dowody na to, że OUN i UPA broniły swoją ziemię przed polskimi okupantami, więc państwo Ukraińskie nie może i nie ma potrzeby prosić o wybaczenie.

W rezultacie głowy dwóch państw, wówczas byli nimi Leonid Kuczma i Aleksander Kwaśniewski podpisali wspólne oświadczenie Prezydenta Ukrainy i Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej „O uczczeniu 60-tej rocznicy tragicznych wydarzeń na Wołyniu”. W dokumencie zaznacza siew szczególności, że „pochylając głowy przed ofiarami zbrodni i wszystkich tragicznych wydarzeń które miały miejsce we wspólnej historii wyrażamy przekonanie, że wzajemne przebaczenie będzie pierwszym krokiem do pełnego pojednania młodego pokolenia Ukraińców i Polaków uwolnionego od uprzedzeń tragicznej przeszłości.” Jednocześńie prezydenci obu krajów zwrócili się do swoich rodaków by ci „zacieśnili te związki, które nas łączą”

Oczywiście, wspominany artykuł oraz zamiar niektórych polskich sił politycznych by postawić w Warszawie pomnik „ofiarom UPA” dają podstawę do uważania, że polska strona zgrzeszyła (w oryginale „лукавила”) kiedy ręką swojego prezydenta podpisywała cytowane wyżej oświadczenie oraz, że ma zamiar cofnąć koło historii. Z tego poglądu można tylko wyrazić żal oraz zapewnić Polaków, że Ukraińcom tak w 1943 r. Jak i w 2003 r. A także i dzisiaj wystarcza argumentów, by dowieść „swojej prawdy”. Ale dla kogo jest to dzisiaj wygodne? Niech wiec przede wszystkim polska strona da odpowiedź na to pytanie?

Jak stwierdza polska gazeta, wzniesienie pomnika to odpowiedź na ukraińską inicjatywę godnego uczczenia w następnym roku 60- tej rocznicy masowych deportacji ukraińskich mieszkańców z ich etnicznych ziem – Łemkowszczyzny, Chełmszczyzny, Podlasia i Posania. (c.d.n.)

źródło: http://www.ukrnationalism.org.ua/publications/?n=1129———————————————————————–

* Bohdan Czerwak – ur. 1964 w Drohobyczu, ukraiński polityk nacjonalistyczny i publicysta, z wykształcenia nauczyciel języka i literatury ukraińskiej, członek kierownictwa (provodu) Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, szef Kijowskiej Miejskiej OUN, w 2001 r. redaktor naczelny tygodnika „Ukraińskie Słowo”, pełnił wiele funkcji w rządzie Wiktora Juszczenki, a po pomarańczowej rewolucji został dyrektorem Departamentu Państwowej Polityki Informacyjnej i Integracji Europejskiej w Państwowym Komitecie Radiowo-Telewizyjnym Ukrainy, autor książek: „Naprzód Ukraińcy!”, „Olena Teliha – życie i twórczość” oraz monografii „ Bitwa o Wołyń” reklamowanej jako ukraiński pogląd zna problem obchodów 60- te rocznicy tak zwanej tragedii wołyńskiej (do nabycia pod adresem http://www.knyha.com/ukr/catalog/10423/), żonaty, ojciec dójki dzieci (cyt. za wikiepdią)

Chrystus neo-becny w dyskursie politycznym. środa, Kwi 11 2007 

Jak informuje ulotka rewolucyjna – dziennik „Metro”:

Ot, i mamy kolejny już spis pomysłów polityków, którymi ma się kierować każda polska rodzina dla jej i państwa dobra. Dokument, do którego dotarło „Metro”, a który LPR nazwała Kartą Praw Polskich Rodzin, jest już w Sejmie i jutro zajmie się nim komisja rodziny i praw kobiet. Już wiadomo, że najgoręcej posłowie będą debatować nad słowami papieża Jana Pawła II”.

Ten faszystowsko – klerykalny dokument ma wg redaktorów zawierać takie przerażające treści:

• Rodzina powinna być oparta na małżeństwie kobiety i mężczyzny;

• jej misją jest przekazywanie życia i wychowywanie potomstwa;

• związki pozamałżeńskie nie mogą być stawiane na równi z zawartymi małżeństwami „we właściwy sposób”;

• rodzice mają prawo do wychowywania seksualnego w domu, a nie w szkole;

• w realizacji celu rodzinie może zaszkodzić sterylizacja, aborcja i antykoncepcja;

• rodzina nie powinna godzić się także na zapłodnienie in vitro i badania naukowe na ludzkim płodzie.

Straszne, prawda?

„Można bagatelizować, że to tylko pomysły” – ostrzegają czujni redaktorzy – „ zresztą co do których wątpliwości mają nawet koalicjanci”.

Na potwierdzenie tych słow redaktorzy sięgają po opinie ekspertów. Nic dziwnego, każdy „profesjonał” tak robi! To że ekspertami od spraw wiary u szechterystów są księża moderniści juz przerabialiśmy. W końcu Kościół musi być nowoczesny. Reszta to godny ogardy zaścianek i „przedwojnna pobożność” oraz „Jan Paweł II o horyzontach godnych „wiejskiego proboszcza” jak pisał wybitny teolog o. Obirek.

W tym kontekście wyważona acz pozytywan w treści jest wpowiedź ks. Bonieckiego z „Tygodnika Powszechnego”:
Dobrze, że włączają się politycy w sprawy rodziny, interesują się jej rozwojem, bo ta niestety podlega destrukcji. Uchwalenie polskiej karty praw rodziny traktuję jako włączenie się w ideę uchwaloną przez Watykan. Nie jest to nic złego i dobrze, że zauważana jest nauka Jana Pawła II. Unikałbym jednak wpisywania tego wszystkiego do konstytucji. Forma uchwały w zupełności wystarczy”.

Tymczasem „Ks. Dariusz Kowalczyk, prowincjał zakonu jezuitów” (tożsamy z ojcem Dariuszem Kowalczykiem prowincjałem Prowincji Polski Pólnocnej Towarzystwa Jzeusowego – przypis Krzyzowiec) ubolewa:

Karta Praw Rodziny to dokument watykański i jest uznawany przez wszystkich katolików. Wprowadzenie własnej Karty przez Polskę może mieć tylko wymiar symboliczny. Bo faktycznie, źle się dzieje z rodziną, ale nie podoba mi się, że zwłaszcza w polskim prawodawstwie w obronie trwałości rodziny od razu politycy chcą się odwoływać się do Jezusa i słów Jana Pawła II. 

Do kogo więc winniśmy się my, katolicy odwoływać w dyskursie polityczym, w preambule do Konstytucji R.P. i tzw. „konstytucji ełropejskiej”? Pewnie do „cywilizacji antycznej i oświecenia” ?

„Szukac i znajdować Boga we wszystkim” taka dewiza przyświeca stronie internetowej kierownej przez o. Dariusza prowincji.

Jezus nazywał siebie Drogą Prawdą i Życiem . Czy jest również Drogą Prawdą  Życiem dla „prezbitera” drogi neokatechumenalnej o. Dariusza? Czy może jest nim inny „absolu

t”? Ojciec Dariusz dakleruje, że „Lubi neokatechumenat„. Czy „lubi” Jezusa, czy chce jego marginalizacji?

Redaktorom „Metra” fanom neo i o. Dariuszowi polecam zmówienie od czasu do czasu litanii do pewnego świetego -symbolu przedwojennej pobożności, której tak bardzo nienawidzą. Co ciewkawe ów symbol był także jezuitą a jego prochy znajdują się w kościele oo. jezuitów w Warszawie.

Następna strona »